Aktualności

Kilimandżaro zdobyte!

Nasza ekipa właśnie wróciła z wyprawy na Kilimandżaro. Już na początku zaczęły przytrafiać im się zabawne rzeczy. Na lotnisku "prawie" zgubiła się jedna z uczestniczek, gdyż doszło do nieporozumienia odnośnie miejsca spotkania. Na szczęście zguba się znalazła i można było kontynuować wyprawę. Podróż samolotem upłynęła spokojnie. 

Nasi wyprawowicze, w składzie Wojciech Buło - Dyrektor ds. Handlu i Marketingu, Justyna Stachowicz - Prezes, Ula Wilk - Dyrektor ds. Marketingu Marquard Media Polska Sp. z o.o., Krzysztof Tarasewicz - przewodnik, himalaista, nasi klienci: Basia Wątor, Michał Stępak, Rafał Duda, Marcin Iwaszewski, Joanna Gawron, Maria Tosta, dotarli do hotelu. Pierwszym krokiem była oczywiście integracja, w końcu mieli spędzić ze sobą kilka najbliższych dni i to w ciężkich i ekstremalnych warunkach. Po mile spędzonym wieczorze przyszedł czas na rozpoczęcie wyprawy po zdobycie najwyższej góry Afryki. Zaczęło się od 5-godzinnego marszu przez las tropikalny. Widoki były przepiękne, roślinność przedziwna, co można zobaczyć na zdjęciach poniżej. Już na samym początku okazało się, że to nie koniec przygód. Po jakimś czasie zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy o tanzańskim przewodniku i mamy po niego wrócić. Powiedzieliśmy, że nie ma takiej możliwości i to on musi nas dogonić, co też uczynił. Po noclegu na wysokości 3100 m n.p.m. ekipa zaczęła podążać dość stromym grzbietem wśród wrzosowisk i wąwozów. Następny dzień upłynął na marszu przez zamglony, księżycowy krajobraz powyżej 4000 m n.p.m. I tak mijały kolejne dni, na ciągłej wspinaczce i morderczym marszu. Wielu z nas miało momentami wszystkiego dosyć, chociaż trudy wynagradzały nam widoki, których nie da się opisać, to trzeba zobaczyć! Ciągle pokonywaliśmy swoje słabości, a nie tylko wysokość. Różnica temperatur, silny watr sprawiały, że chwil zwątpienia i chęci rezygnacji z dalszej wędrówki było wiele. Ale spełniliśmy marzenia, zdobyliśmy szczyt Kilimandżaro, czego dowód można zobaczyć poniżej. 

Nagrodą za tę wyczerpującą i morderczą wędrówkę było afrykańskie safari. Mogliśmy podziwiać tam takie zwierzęta, jak lwy, gepardy, żyrafy, nosorożce, a także nasze polskie bociany. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć (kilka poniżej), a to co przeżyliśmy na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

I niestety nastąpił najsmutniejszy dzień naszego pobytu, czyli powrót do domu. 

Chcielibyśmy podziękować wszystkim uczestnikom wyprawy za dzielne znoszenie trudów i zadań, jakie przed nimi stanęły. Szczególne podziękowania kierujemy także do Fundacji Marka Kamińskiego za świetną i sprawną organizację wyjazdu. Nie możemy też pominąć naszego wspaniałego przewodnika, Krzysztofa Tarasewicza, któremu składamy podziękowania za opiekę i wsparcie.