Aktualności

Przeżyliśmy!!! To był naprawdę piękny, klasyczny skok:)

Tak brzmiały pierwsze słowa naszych śmiałków, którzy wzięli udział w 4. KONKURSIE LOTÓW RED BULL w Poznaniu (w dniu 01.06.2008r.). Rzeczywiście skok był widowiskowy i warto było pojechać aż do Poznania (i siedzieć w strasznym upale!), żeby to zobaczyć. Nic nie zastąpi napięcia, które towarzyszyło zarówno uczestnikom konkursu, jak i osobom wiernie im kibicującym.

Z wielkim przejęciem śledziliśmy skoki kolejnych drużyn, czekając na nasz zespół i zastanawialiśmy się, co będzie z pilotem naszego autobusu, którym był Arek. Nie ukrywam, że trochę się denerwowaliśmy, czy nic złego mu się nie stanie. Na szczęście autobus wykonał piękny lot, klasycznie uniósł się na wodzie i popłynął dalej - jak amfibia - z której cały i zdrowy wyskoczył nasz dzielny pilot, jakby krzycząc „przeżyłem".

Poprosiłam o kilka słów samych uczestników, bo to w końcu oni musieli wejść na tę sześciometrową rampę, stanąć oko w oko z własnymi obawami i wykonać „skok życia".

Poprosiłam o kilka słów samych uczestników, bo to w końcu oni musieli wejść na tę sześciometrową rampę, stanąć oko w oko z własnymi obawami i wykonać „skok życia".

Oto, co po tym wszystkim powiedziała Marlena:

„Najbardziej emocjonujący moment to ostatnie 10 sekund przed skokiem. Starter odlicza: 10, 9, 8... W popłochu rzuciliśmy się do biegu ze środka rampy, poleciały z rąk walizki. W 5.tej sekundzie rozejrzałam się za naszym pilotem i panicznie nawoływałam go w myślach: „Gdzie jest Arek? Arek!" W ostatniej sekundzie „na szczupaka" wskoczył do machiny. Nawet nie zdążył się ulokować, gdy ruszyliśmy. Grzegorz i Sebastian mieli takie przyśpieszenie, jakby wypili całą beczkę red bull'a. Ledwo „dotrzymywałam im biegu". I ostatnia myśl: „Kiedy trzeba się zatrzymać, żeby nie wpaść do wody." A potem? Oczekiwanie, czy autobus nie „fiknie kozła" i czy pilot przeżył. Przeżył. Wyłonił się z głębi machiny po kilku sekundach. Uniesione ręce w aurze chwały. BEZCENNE:)"

Sebastian natomiast, jak to mężczyzna, mniej wylewny w słowach i oczywiście dzielniejszy, zapytany, o to, co czuł, mówi:

„Świetna atmosfera, fajni ludzie. A najbardziej podobała mi się reakcja naszego pilota tuż po skoku. Jego pełne radości wynurzenie się z głębi autobusu."

Jeśli chodzi o samego pilota, czyli najodważniejszą osobę w całej drużynie, Arka, to trzeba mu przyznać, że zrobił to z pełną klasą. Jestem pełna podziwu dla jego odwagi. Mówił co prawda, że zamknął oczy, żeby nie widzieć tego, co się dzieje, ale trudno mu się dziwić. Byliśmy dumni z tego czego właśnie dokonał. Nie ukrywam, że wszyscy cieszyliśmy się równie mocno widząc go w jednym kawałku.

Gratulujemy całej drużynie ich odwagi, zapału, świetnego pomysłu i doskonałej realizacji. Jesteśmy z Was dumni!

Jeśli chcecie nas zobaczyć, obejrzyjcie filmik (5. minuta filmu).